Niespodzianka

Zygmunt chciał jej zrobić niespodziankę. Nie dzwonił i nie zapowiedział swojego przyjazdu tego dnia. Pomyślał, że ona na pewno ucieszy się na jego widok, a już jak zobaczy z czym przyjechał, to będzie wdzięczna. I na pewno szybko zapomni o tym, co jej powiedział. Zaczną nowe życie od nowa, kto wie, być może jej się za jakiś czas oświadczy?

W sumie Święta Bożego Narodzenia to dobra okazja. Wybrał się na kiermasz. Mijał stoisko, na którym sprzedawali choinki sztuczne. Przystanął, żeby się przyjrzeć. Zdziwił się, że jest aż taki wybór. I że są takie piękne. Pamiętał choinkę ze swojego dzieciństwa, była paskudna. Stara, bez gałęzi, zakurzona, chociaż z siostrą wieszali mnóstwo ozdób co roku, to i tak nie prezentowała się pięknie. A tymczasem tu mieli choinki sztuczne na pniu na przykład. Można też było wybrać rozmiar, w zależności od preferencji. Były na przykład sztuczne choinki 120cm. Zaczął się zastanawiać wtedy, czy nie kupić takiej swojej matce. Bo ona wciąż co roku prosiła, żeby przynieść z piwnicy tę starą zakurzoną, bez gałęzi. Wtedy sobie coś uświadomił. Co roku narzekał i komentował, ale nic z tym nie zrobił. Nie zabrał matki na zakupy, żeby jej pokazać, jakie teraz są ozdoby. A było ich całe mnóstwo, nie tylko sztuczne choinki 160cm. Sprzedawca zachwalał na przykład girlandy świąteczne, jako coś, co wszyscy teraz kupują. To piękne ozdoby do domu i do miejsc pracy. Girlandami można przystroić cały dom, a nie tylko jeden kąt. Zygmunt zaczął się zastanawiać jak się prezentują takie wianki świąteczne na drzwi. Widział je jedynie w amerykańskich filmach, a może warto byłoby i takie coś kupić? No, ale nie po to tu przecież przyjechał. Odszukał stoiska z prawdziwymi choinkami, wybrał najładniejsze drzewko i z nim pojechał prosto do Kaśki. Miał długą drogę przed sobą, zakładał, że zdąży cały serial przesłuchać podczas jazdy. Cieszył się z tego wynalazku, bo sporo czasu spędzał w trasie, miał mało czasu na czytanie. A tym sposobem przynajmniej nadrabiał zaległości literackie.

Choinka pięknie pachniała, ale martwiło go to, że będzie ciężko mu doczyścić samochód. Jednak czego się nie robi dla ukochanej. Kiedy wreszcie dotarł i pełny nadziei zadzwonił do drzwi, otworzył mu jakiś mężczyzna. Tego się nie spodziewał. Był przekonany, że nic się nie zmieniło, że trochę się pokłócili, ale że Kaśka mieszka sama. Dopiero się zdziwił, jak wyszła ona z brzuszkiem i z obrączką na palcu. Nie bardzo wiedział, co ma zrobić ze sobą i z choinką, którą przywiózł. Było pewne, że się spóźnił. A mąż Kaśki patrzył na niego pobłażliwie i zapytał: „To ty nie wiesz, że drzewa do lasu się nie wozi?”.